Książka na „insta”.

Jezus Maria nosz ……..(i tu padają bardzo brzydkie słowa, za które w szkole szło się do konta).

Nie wiedziałem, że układanie pierdołek do „foci’ na insta może tak wkurzać.

Pomyślałem sobie; będę trendy i na czasie i pierdzielnę sobie kilka tzw „tych” zdjęć na insta. Wiecie takie  w stylu:

Wiadro z kawą na łóżku i mac book na kolanach, szarlotka i piwonia, herbata z biedronki i najnowszy podkład z paczki „pi – arowej”.

Chyba podprowadzę  matce ceratę ze stołu i pierdzielnę ją na podłogę w artystycznym nieładzie, co by „background” do najnowszego nabytku był w „ten deseń”.

Ponieważ, musi być na czasie, bo jesień idzie, potrzebne są „skarby Pani Jesieni”.  Dlatego trzeba wywlec się do parku. Z gilem po pas (sezonie grypowy witaj) będę za chwilę biegał  pomiędzy drzewami jak ostatni kretyn szukając kasztanów i  gnijących liści.

Będzie bosko, nastrojowo, i kuźwa mokro. Social media nie znają litości; za to poświeceń wymagają bez skrupułów. Chcesz być „trendy” zapierdzielasz.

Kiedy już nazbierasz wszelakiej maści flory (czasami i fauny) z bogactw natury jakie ci daje, trzeba to jakoś poukładać na własnym M  własnego kawałka  chwały i drogi do sławy. Misternie pieczołowicie układana kompozycja pod mini sesje zdjęciowa na instagrama. A późnej już tylko sława,  fejm i lajki.

Jak oni to robią? Jak do ciężkiej cholery układają te wszystkie „pierduale” na tych swoich stoliczkach, łóżkach kolanach, podłogach, stołach, krzesłach, tych własnych „m ileś” instagramowego szczęścia?.

„Mój jest ten kawałek podłogi”

Jeszcze chwile i za  moment strzał  migawki, błysk flesza aparatu i uwiecznienie misternie układanej kompozycji.

Miało być do książki, którą ostatnio przeczytałem. Nie wiem czy liście pasują. Książka traktuje o „trupiej farmie” w USA. Jakie zatem tło będzie idealnie odzwierciedlało tematykę książki?  Żadnych zwłok na  insta. Te w książce wystarczająco straszą.

Gdzie postawić filiżankę z kawą? I czy w ogóle to tutaj pasuje?

Przy czym się czyta książkę o autolizie ludzkiego ciała? No chyba nie przy serniczku i sojowym latte.

Pomysł mam; albo zmienię scenografię ( Boże uchowaj), albo może wrzucę jakaś inna książkę. Mam ich ostatnio trochę do „obfotografowania”.

Barwy jesieni, filiżanka z kawa jakieś pożółkłe liście, kasztany, no i „główna bohaterka” ujęcia.

Tylko która?

Życie nie nastraja  mnie do ckliwych romansideł czytanych z wypiekami na twarzy.

Chyba mam. Tak,  ta będzie ok;

To książka idealnie wpisująca się w charakter scenografii.

„Możesz odejść bo Cie kocham”.

Pasuje.

Kilka szybkich ujęć i sprawdzanie misternie ułożonej kompozycji.

Liście, kasztany, powiew jesiennego „zmierzchu” i ten rzucający się w oczy tytuł.

„Możesz odejść, bo Cie kocham”.

Tak bardzo chciałbym wrzucić tu jednak jakiś romans.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *